Projektowanie mieszkan ,pokojów,domow



Tacomanadzieje---> hahaha ... pamiętasz piosenkę : Kulfon , kulfon , co z Ciebie wyrośnie :D :D :D :D :D - post ID: 57526

Dvd Koc :D :D :D Efekt domina. Ogłoszenie? :D :D :D OK. "Poszukuję kobiety. Pięknej, harmonijnej, proporcjonalnej, 173 - 178 cm wzrostu. Blond, średni lub długi. Zależnej ode mnie mentalnie, niezależnej finansowo (czytaj bogatej), z "kawalerką" powyżej 300 m kw. 2 samochody. Lubiącej muzykę, taniec realny, wspólne zakupy i planowanie... Droczenie bez przesady... Bez zdziwienia, że "opocząć po... Można w pracy" :D :D :D - post ID: 57695

Poznalam go bodaj ponad 4 lata temu. Byl wtedy daleko od naszego kraju. Od pierwszych slow na czacie miedzy nami cos zaiskrzylo. Od tej pory wiedzialam, ze polaczy mnie z nim cos wiecej niz tylko wyglupy slowne. Zaczelismy razem rozmawiac. Czulam sie tak jakbym znala go wieki, on tez tak czul wtedy. Bylo lato, mialam urlop. Nie wspomnialam, ze zyje w zwiazku. Niby nie pytal o to, ale jak sie dowiedzial od innych to zdrefil i chcial uciec ode mnie. Po jednym dniu przerwy jednak napisal do mnie i stwierdzil, ze to nic nie znaczy i ze nic na to nie poradzi, ze cos iskrzy miedzy nami. Bylam szczesliwa, jakby ktos nieba mi uchylil. Niby w zwiazku nic mi nie brakowalo - dobry maz, dziecko. Ale chyba bylam zbyt samotna i stad moje serce zastukalo mocniej w te inna strone. Po urlopie w pracy odbieralam co dzien meile, kazdy z nich byl na co najmniej strone formatu a4, z pieknymi wynaniami, z opisem milosci jaka nas polaczy (tej cielesnej tez). Kazdego ranka otwierajac kompa mialam na gg wiadomosc, pisal ja do mnie kiedy tylko sie budzil ( wiem, smiesznie, co najmniej jak w samotnosci w sieci, ale niestety tak bylo naprawde). Traf chcial, ze moj partner realny odczytal kiedys wiadomosc od niego i domyslil sie. Do mojej milosci netowej doszly te wiesci (tak czat to najgorsze siedlisko plotek i donosicielstwa). Dostalam ostatniego meila - ze nie pogodzi sie z faktem, ze moze byc powodem rozpadu zwiazku i ze zawsze bede w jego sercu ale juz nigdy nie powie, ze kocha. Bylam zrozpaczona. Minelo kilka miesiecy. Odezwal sie i prosil abym wysluchala audycji w radiu netowym. Odpalilam i leciala "nasza" piosenka, z piosenka dla mnie i z dedykacja. Dowiedzialam sie , ze wraca do kraju. I tak urwal sie kontakt. Trwalo to blisko pol roku. Pewnego wieczora ktos na czacie zagadal do mnie. Niestety - w pierwszych slowach wiedzialam, ze to on. Potem mi powiedzial - po 5 sekundach mnie poznalas. Przyznal sie, ze bywal, ze obserwowal, ale nie chcial sie przyznac ze jest obecny i czyta na czacie rozmowy na oknie ogolnym. Zaczelam traktowac go troszke z przymrozeniem oka, nie chcialam zeby uczucia uspione znow odzyly. Ale to on poprosil mnie znowu o meila, o telefon. I tak zaczely sie znowu rozmowy. Ktoregos sylwka przesiedzielismy na skype chyba do 4 rano. Byl troszke podchmielony, wtedy mowil do mnie tak szczerze, moze to alkohol tak sprawi? Pewnie tak. Minely tak nastepne dwa lata. Wsrod tych 2 lat mialismy spotkac sie 2 razy, ale zawsze cos mu wypadlo i nie doszlo to do skutku. Co smieszne. W trakcie tych 2 lat dowiedzialam sie rowniez, ze sklamal mnie niewiarygodnie, podal mi inne swoje dane, nie powiedzial, ze ma dziecko i jest w trakcie rozwodu. Potem dziwnie sie bylo mu do tego przyznac, ale w koncu wyznal mi to w jednym z sms - pisal wtedy: a co by bylo gdybym ja okazal sie ... Odpisalam wtedy - nie wazne, wazne ze przyznales sie i jestes. Minal kolejny - 3 rok naszej znajomosci. Wtedy wspolnie z paczka spotkalismy sie w jednym z wiekszych miast. Spedzilam tam cudne chwile (nie musze pisac jakie). Potem wrocilam. Moj partner wiedzial, ze tam bylam i kto tam byl. Zaczely sie komplikacje. Zadzwonil do niego (do dzis nie wiem skad mial numer). Po tej rozmowie jakby wszystko runelo. Moja netowa love zaczela sie ode mnie oddalac. Nie wiem o czym wtedy rozmawiali. Ani jeden, ani drugi nie przyzna sie do tego. Coraz rzadziej byly telefony, sms-y, zaczal mnie unikac. I tak wszystko umarlo. Ja plakalam. Wylalam morze lez. Potem go znienawidzilam. Potem odetchnelam. Niby zapomnialam, ale przeciez nigdy nie zapomne. Wciaz wraca. Bynajmniej w snach. I ot po krotce cala historia. Bylo wiele perypetii, wiele lez i wyznan. Wydawalo mi sie, ze kochal. Ale teraz sama juz nie wiem. Obecnie wita mnie, zamieni jakies zdanie. Potem nagle milknie pod pretekstem , ze musi cos tam zrobic. Po prostu mnie unika. I jeszcze to jego wyznanie, ze zakochal sie w kims. Ale czy to prawda? Tego tez przeciez nigdy sie nie dowiem. Buziaki:) ps sory za oiterowki, pisalam preDZiutko - post ID: 57708

Zobacz również:
Ozdabianie domu i takie tam
Masz już Paradontozo? To świetnie:) Piosenka jest rewelacyjna - w wolnym tłumaczeniu też. Pozdrawiam:) - post ID: 6008 Wygraj kase Siedem grzechów głównych kochanek, czyli dlaczego nie da się z nimi rozmawiać. 1. Jeśli nie jesteś kochanką...

Sklep z projektami domów budoman.pl
Witam wszystkich bardzo serdecznie! Chciałabym opowiedzieć historię, która dotyczy bezpośrednio mojej osoby. Az sama się dziwię, ze dałam się temu poniesć i nie wiem kiedy to sie własciwie rozpoczęło, i dlaczego właściwie sie konczy. Cóż...

Nie kocham ale boje sie odejsc . bo mieszkamy za granica
Ja teraz sobie puszczam jego piosenkę, Mateallica, no leaf clover.On mówi, ze to o nim jest. A ja teraz myślę że i o mnie. Paradkos. Ale trzeba się z tym pogodzić. No chciałabym tylko wiedziec, że jemu naprawde zalezało ale się przestraszył...